W sobotę kupiłem kolejny numer pisma red. Lisickiego. Miałem ważny powód: znalazł się tu artykuł, który chciałem mieć na papierze. Przestudiowałem też oczywiście dodatek "Plus-minus". Tym razem patriotyczny, tym razem krążący wokół "kłopotu z patriotyzmem" - jak głosi zajawka na pierwszej stronie gazety (zaczerpnięta z tekstu Rafała A. Ziemkiewicza).
Nie będę się dziś znęcał nad redaktorami gazety. Nie scharakteryzuję obrazu wyłaniającego się z tekstów powstałych "wokół" zadanego tematu.
Dostanie się tym razem Robertowi Mazurkowi. Za jego jego wywiad z Danielem Olbrychskim. Od razu napiszę, że uwagi podobne do "mazurkowych", chociaż o wiele większego kalibru, mógłbym mieć do innych dziennikarzy gazety. Ale większość z owych dziennikarskich postaci uważam już za osoby stracone, tkwiące w matni bez wyjścia. Stąd wybieram Mazurka.
Olbrychski mówi w owym wywiadzie rzeczy wstrętne. Mówi o waleniu po mordzie politycznych przeciwników, deklarując się równocześnie jako miłośnik Palikota. Reaguje oburzeniem na Radio Maryja, a ze zrozumieniem na tezy generałowej Anodiny z MAKowego raportu.
Poglądy gwiazdora komunistycznej kinematografii bynajmniej mnie nie dziwią. Jeżeli już coś wywołuje swego rodzaju konfuzję, to poziom panaDanielowej myśli. Zdolny aktor okazuje się być intelektualnie niepełnosprawny. Myśli i mówi kalkami walterowo-michnikowej propagandy. Jego wynurzeń ani przez chwilę nie mąci ślad samodzielnego myślenia. Wszystko w kanonie znanym z programu Miecugowa.
Jakież więc mam pretensje do Mazurka? – mógłby ktoś zapytać. Przecież jak zwykle udaje mu się parę razy zdemaskować rozmówcę wskazując na niekonsekwencje w myśleniu i braki w logice.
Ano mam.
O czym nie mówi Mazurek? O co nie pyta? Czego się nie dowiedzieliśmy od Olbrychskiego?
Wykaz byłby długi:
- kto go nakłonił do napisania listu do Rosjan w sprawie pojednania?
- jakie były okoliczności postania listu, kto go napisał?
- kto go namówił do zaangażowania się w „pojednanie”?
- co sądzi o zaangażowaniu się Wajdy w „pojednanie” i udział w komitecie poparcia Komorowskiego?
- jak ocenia słowa Wajdy o potrzebie wojny polsko-polskiej, jak widzi mu się opinia o „zaprzyjaźnionych mediach”?
- co myśli o niszczeniu przez Rosjan dowodów w sprawie śledztwa smoleńskiego, nieprzekazywanie nam dokumentów itd. itp.
Może by Mazurek wspomniał o rodzicach pani Komorowskiej, gdy Olbrychski wspomina opozycyjną kartę Komorowskiego? Może by zareagował, gdy Olbrychski mówi o Marii Kaczyńskiej, tak jakby przymioty żony były jedynymi atutami Lecha? A może zadałby pytanie o rolę Piłsudskiego w najnowszym filmie Hoffmana? Czy aktor dobrze się czuje w roli Marszałka?
Pytań byłoby wiele. Tak błyskotliwy rozmówca jak Mazurek, mógłby i dałby radę wyciągnąć z Olbrychskiego mnóstwo informacji. Boć przecież Pan Daniel nie unika zaangażowania w sprawy publiczne. Zamiast tego mamy kolejnego postpolitycznego gniota. O waleniu po mordzie, o złych Kaczyńskich i Rydzyku. Mazurek ani przez chwilę nie wychodzi poza główny nurt dominujący w mainstreamowej narracji. Że oto mamy kolejną odsłonę wojny Platformy z PiSem. Że wszystko można do tego sprowadzić.
Raz Mazurek pogada z Olbrychskim, raz ktoś inny w ten deseń z Nehrebecką.
Tak, to prawda. Mazurek robi to z wdziękiem.
---
Tekst opublikowany po raz pierwszy 30/01/2011 - 21:52 na: http://www.blogmedia24.pl/node/44011
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz